Kiedy późnym popołudniem siadało się przed ciężkim, kineskopowym telewizorem, trzeba było chwilę poczekać. Ekran cicho bzyczał, naelektryzowana powierzchnia szkła przyciągała drobinki kurzu, a z ciemności powoli wyłaniał się rozmyty obraz, który po kilku sekundach nabierał ostrości i głębi. Towarzyszył temu charakterystyczny dźwięk przełączania kanałów – mechaniczny, głośny klik, który w tamtych latach był sygnałem startowym do podróży w zupełnie inny wymiar. W głośnikach monopolowych odbiorników telewizyjnych dudnił przesterowany bas chwytliwej czołówki, a na ekranie eksplodowała feeria barw. To nie były idealnie gładkie, cyfrowe płaszczyzny, do jakich przywykliśmy dzisiaj. Obraz lekko drgał, linie konturów miały swoją nieregularną grubość, a w rogach kadru można było czasem dostrzec mikroskopijne pyłki lub błędy naświetlenia taśmy filmowej.
Dlaczego kreskówki lat 90. wydają się dziś tak inne? Najkrótsza odpowiedź tkwi w fizycznym, rzemieślniczym charakterze ich powstawania oraz w unikalnym momencie rynkowym, który dał twórcom niemal nieograniczoną wolność artystyczną. To właśnie wtedy, na styku tradycyjnej animacji celuloidowej i raczkujących technologii komputerowych, narodziła się estetyka, której nie da się pomylić z żadną inną epoką. Jednak ta powierzchowna odmienność to zaledwie wierzchołek góry lodowej. Pod warstwą kolorowej farby i drgających konturów kryje się głęboka transformacja kulturowa, technologiczna oraz biznesowa, która ukształtowała wrażliwość całego pokolenia widzów.
W ramach nowego cyklu retro kadr nie zamierzamy budować nostalgicznego ołtarza ku czci minionych lat ani twierdzić, że współczesna telewizja straciła duszę. Chcemy poddać tamtą epokę rzetelnej, niemal laboratoryjnej analizie. Spojrzymy na kreskówki lat 90. jak na fascynujący fenomen popkulturowy – moment, w którym rysowane opowieści przestały być jedynie tanimi reklamami zabawek, a stały się pełnoprawnym, często awangardowym medium. Przyjrzymy się, dlaczego tamte produkcje miały tak unikalną fakturę, jak konstruowano w nich humor i dlaczego proces przejścia od tradycyjnego stołu animacyjnego do ekranu komputera bezpowrotnie zmienił sposób, w wewnętrznie doświadczamy ruchomego obrazu.